Ubisoft
od zawsze kojarzył mi się z seriami gier. Wydając coraz to kolejne części
takich gier jak Splinter Cell czy Ghost Recon,
byłem pewny że Altair nie jest ostatnim w jakiego przyjdzie nam się
wcielić. Ponadto, biorąc pod uwagę że fabuła kręci się tak na prawdę wokół
Desmonda, mogłem być pewien swojej pewności,
Podobnie
jak w poprzednich częściach zostajemy podpięci do animusa, maszyny, która
wykorzystuje pamięc DNA aby rekonstruować wspomnienia. Tym razem uciekamy wraz
z dobrze znaną Lucy Stillman z ośrodka Templariuszy aby trafić do kryjówki, w której animus również
się znajduje, tym razem w wersji 2.0. Co oznacza 2.0 nie za bardzo się dowiedziałem a nie
sądże żebym coś przeoczył. Właściwa rozgrywka zaczyną się w dniu narodzin
naszego wspomnieniowego bohatera. Ezio Auditore, bowiem takie nosi imię, po
urodzeniu nie był zbyt ruchliwy więc musimy mu pomóc wciskając odpowiednie
klawisze, co skutkuje ruchem rączek, nożek i główki. Nie ma się jednak co
frustrować, bowiem to jedyny etap, gdzie Ezio to noworodek, nie będzie biegania po florenckiej piaskownicy z łopatką
i wiaderkiem w rączkach.
Już od
samego początku, ukazany zostaje konflikt pomiędzy Ezio i jego świtą a rodziną
Pazzich. Nie trudno się domyślić kto jest/będzie kim. Młody przedstawiciel
rodziny Pazzi, Vieri jest templariuszem (czego dowiadujemy sie jednak
stosunkowo późno) tak jak jego ojciec i cała rodzina wmieszana w... no właśnie.
Ten fragment opowieści ominę aby nie psuć zabawy. My, asasynem zostajemy w
skutek wydarzeń, których winowajcami są spiskowcy z wrogiej nam rodziny. Przez
pierwszą część gry, biegamy po mieście roznosząc pakunki w zlecone przez ojca
miejsca, w drugiej natomiast przystępujemy do działania. I tu zaczyna się
właściwa rozgrywka, uczymy się sztuk eliminacji celów, nowych ruchów
ułatwiajacych poruszanie oraz otrzymujemy gadżety. To wszystko dzięki stronom
kodeksu, zabranym naszym głównym celom lub znalezionym w miastach i poza nim.
W samej
rogrywce nie zmieniło się nic. Nadal biegamy, skaczemy, eliminujemy, parujemy,
kontrujemy i wbijamy ostrza w serca wrogów. Do nowości można jednak dodać
pływanie (ahhhhh ta wenecja), strzelanie oraz.... latanie. Skąd latanie? Naszym
najlepszym przyjacielem, towarzyszącym nam duchowo (bowiem, nie biega za nami)
jest Leonardo da Vinci. To on odpowiedzialny jest za roszyfrowywanie i
tłumaczenie stron zebranych przez nas oraz tworzenie usprawnień do ostrza
naramiennego w tym wspomnianej broni palnej. Co do lokacji, to grający w
poprzednią odsłonę przygód asasyna, mogą pomnożyć jakość razy dwa. Miasta są
pełniejsze, żywsze a strażnicy trudniejsi do rozgonienia i widać ich jakby
częściej (szczególnie na dachach). Oprócz Florencji, w której znajdujemy się od
narodzin przyjdzie nam odwiedzić Wenecje, Toskanie, Forli oraz zagościć w
Watykanie, a dokładniej kaplicy Sykstyńskiej.
Broni do
utorowanie sobie drogi do celu jest w porównaniu do poprzedniej części o wiele
więcej, ponadto możemy korzystać z dobrodziejstw sklepów z pancerzami,
narzędziami mordu ale również korzystać z usług medyka czy dokupywać stosowne
części ubioru zwiększające ilość możliwych do noszenia u pasa noży, lekarstw
czy trucizn. Oprócz takiego systemu pieniężno towarowego celem pobocznym gry
jest renowacja Montereggio. Ta lokacja to coś jak małe miasto z siedzibą
asasynów, którą zastajemy drewnianą a zostawiamy murowaną. Możemy doprowadzić
ją do porządku inwestując i renowując sklepy, fontanny, kościoły ale i
zbierając ekwipunek oraz największy skarb gry, dostępny przez znajdźki - zbroje
Altaira.
Brzmi
jakby gra nie bardzo różniła się od poprzedniczki jednak jest wiele różnic,
niezauważalnych na pierwszy rzut oka, przez co gra zyskuje na plusie z każdą
wypełnioną misją i z każdą przegraną godziną. Graficznie jest dobrze, ale
wodotrysków nie ma co oczekiwać, design jaki zaserwowali w "jedynce"
utrzymuję się nadal przez co jakościowo jest dobrze ale nie zbyt efektownie. O
Assassin's Creed II nie da się powiedzieć nic więcej jak "Bene, przyjacielu, zrobię to." i
pomóc Ezio w jego misji,
Ocena: 8
Plusy:
+ asasyn
powraca
+ miasta
jeszcze bardziej żywe
+
pieniądze i sklepy
+ więcej
strażników
Minusy:
- grafika
jest ok ale nie zachwyca
-
sterowanie potrafi napsuć krwi
-
DRM!!!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz