poniedziałek, 26 września 2011

Wybory 2011 - Niekwestionowany Faworyt



 Pewnie zastanawiacie się kim jest ten "faworyt". Oczywiście - Janusz Palikot i Ruch Poparcia Palikota.

Zanim omówię, dlaczego jest on moim faworytem, przedstawię w skrócie program partii.

- dofinansowywanie metody in-vitro z budżetu państwa
- legalizacja związków homoseksualnych
- zmniejszenie wydatków na siły zbrojne do 1% PKB
- wycofanie się z misji wojskowych
- legalizacja tzw. miękkich narkotyków

Jak widać powyżej, program partii Ruch Poparcia Palikota jest "obcy" dla mentalności większości Polaków. Pisząc obcy mam na myśli sytuację, w której Polska jako kraj, zaczyna zbliżać się do światowej czołówki w kwestii prawa, które respektuje wolność ludzi oraz ich wolną wolę. Na pierwszy ogień, weźmy wypisany tutaj punkt mówiący o metodzie in-vitro. Dofinansowanie takiej metody przez państwo, da ludziom, których na to nie stać szansę na potomstwo i założenie kompletnej rodziny. Oczywiście to są wydatki ale czy orliki postawiono za darmo? czy planowane świetliki też są stawiane za darmo? Nie, dlatego właśnie uważam że dofinansowywanie tej metody zapłodnienia jest słuszne, a nawet więcej niż słuszne.

Drugim z kolei punktem jest legalizacja związków homoseksualnych (dla większości z Was pedałów). Cóż, być może i jest to pogwałcenie godności ludzkiej, bowiem małżeństwo jest z definicji związkiem osób różnych płci jednakże w dobie tolerancji odmienności innych powinniśmy dać szansę rozwiązania tego problemu i zaprzestania ciągłych manifestacji na ten temat (bo przecież mogą to być związki partnerskie a nie śluby).

Zmniejszenie wydatków na siły zbrojne nie jest może na pierwszy rzut oka zbyt dobre ale popatrzmy na to z innej strony, czy w dzisiejszych czasach armia jest potrzebna? Owszem, toczą się wojny ale w państwach "zahaczających" o świat trzeci z powodu nieskończonych wojen domowych i braku odpowiedniego rozwoju cywilizacyjnego.

Wycofanie się z misji wojskowych to kiełbasa wyborcza na rodziny żołnierzy, którzy są w Iraku lub Afganistanie, bo przecież każda matka czy każdy ojciec chciałby aby jego dziecko wróciło do domu całe i zdrowe zamiast wysługiwania się USA w wojnie o ropę, której nigdy nie uświadczymy bo się nie podzielą.

Ciężko opowiedzieć się jednak w kwestii legalizacji miękkich narkotyków dlatego, że opowiadając się "za" jesteśmy uznawani za ćpuna albo JP. Ja jednak twardo obstaję w tej kwestii i nie zamierzam zmienić zdania. Jestem "ZA" i uważam że może to wzmocnić budżet o grube miliony. Jak? A tak, że państwo stworzyło by zakłady produkujące czystą marihuanę bez dodatków chemii itp. (jednocześnie mając monopol na produkcję marihuany w Polsce - uregulowany prawnie, nadal ścigając domorosłych hodowców) następnie sprzedawało by ów produkt z podatkiem i akcyzą. Jak z papierosami, tylko że drożej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz