Seria Medal of Honor przyzwyczaiła nas do większego realizmu niż konkurencja i choć najnowsza odsłona odbiega od tego założenia to i tak jest „bardziej autentyczna” niż Modern Warfare 2
Już przed premierą było wiadomo, że konflikt zbrojny zaprezentowany w grze nie będzie wymysłem scenarzystów a odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń w Afganistanie. Podobało mi się to, zwłaszcza, że miałem dość walk z „niby Talibami” w „turdżykomasirikistanie”.
W trakcie kampanii pokierujemy czteroma (!) różnymi postaciami z dwóch formacji militarnych USA. Oddziały otrzymują różne rozkazy. (np. Jedni będą szturmować wioski wroga a drudzy po cichu eliminować kolejne patrole. ) Nowy Medalom Honor ma specyficzny klimat. Twórcy jako konsultanta zatrudnili członka elitarnego oddziału SEALs, który jest jednocześnie twarzą i jednym z drugoplanowych bohaterów gry. Dzięki temu możemy wsłuchać się w ciekawe rozmowy pomiędzy członkami zespołu oraz taktycznie podejść do zadania (gra często pozwala na osaczenie wrogów).
Niestety kampania nie jest bez wad. Największą z nich jest oskryptowanie wszystkiego co się rusza. Talibowie wychodzą z jaskini/kryjówki do póki nie zrealizujesz celu misji, kilka razy zostajesz ranny (tak nakazuje fabuła) w wyniku strzałów niewiadomego pochodzenia. Jednocześnie rozgrywka jest bardziej naturalna. W najnowszym Call of Duty mogliśmy biec szybciej niż Usain Bolt na 100m,a w MoH bieganie jest jedynie sposobem na potruchtanie kilkanaście metrów dalej. Choć niektóre z misji kampanii potrafią zaskoczyć to efekt końcowy jest okropny. Gra jest bardzo krótka. Starczyła mi na zaledwie 4 godziny! Rozumiem, że żyjemy w czasach gier krótkich, ale tworzenie kampanii na dwa niepełnie wieczory jest dużym przegięciem.
Przez całą przygodę miałem uczucie niedosytu. Głównie z powodu dość niskiego poziomu trudności. Talibowie padali od kul jak kaczki. Dodajcie do tego częste headshoty i arcade’owe znaczek na dole ekranu przy ustrzeleniu przeciwnika w ten sposób. Pomimo ww. niedogodności, eliminowanie zagrożenia ze strony terrorystów jest wciągające. Możemy poczuć się jak polscy żołnierze podczas misji na Bliskim Wschodzie. Wśród broni zobaczymy standardowe wyposażenie Armii USA oraz terrorystów (M249 SAW, AK 47 itp.) jednak największe spustoszenie w szeregach wroga sieje granatnik RPG-7, którego siła rażenia jest bardzo duża. Nie jest to minus, bo od dawna oczekiwałem produkcji, w której wybuchy potrafią napsuć krwi.
Do stworzenia gry użyto dwóch różnych silników graficznych. Odpowiedzialnym za singla jest zmodyfikowany Unreal Engine a za multi silnik studia DICE (twórcy rozgrywki wieloosobowej w grze). Nie wiem jak radzi sobie engine ze stajni DICE, ale Unreal Engine potrafił się lekko zakrztusić i zwolnić animację o kilka klatek. Mimo to, góry przezeń wygenerowane potrafią zrobić niezłe wrażenie. Na pochwałę zasługuje też wierne odwzorowanie modeli wrogów, którzy w swoich ciuszkach lekko przypominających prześcieradła i inne płóciennie szmatki wyglądają bardzo dobrze. Niestety – co mnie ogromnie rozczarowało – tekstury podłoża są często nałożone w niskich rozdzielczościach przez co wielu z Was uzna grafikę w MoH za lekko przeleżałą i poniżej oczekiwań większości graczy.
Jednak prawdziwym mistrzostwem jest udźwiękowienie gry. Mówię tu o dialogach, muzyce oraz odgłosach wojny. Żołnierze rozmawiają ze sobą posługując się żargonem typowym dla oddziałów militarnych (Roger that!), kilka razy akcja na ekranie przeplata się z dramatyczną kompozycją a wystrzały broni powodują, że czułem się jakby to nie była gra a film z poligonu, na którym żołnierze użyli prawdziwych broni. Jest to zdecydowanie jedna z największych (o ile nie największa) zalet gry.
Podsumowując – Medal Of Honor nie jest już taki jak kiedyś. Nie jest słaby, ale brakuje mu ostatecznego szlifu Moim zdaniem grę zrobiono, by przypomnieć graczom, że seria nadal żyje i CoD może stracić pozycję.
Ocena: 7/10
Plusy:
- wciąga
- modele Talibów
- RPG 7 daje popalić
- misje „po cichu”
- strzały z dużej odległości…
Minusy:
- … niestety za grosz w nich realizmu
- to nie jest stary MoH
- skandalicznie krótka
- grafika lekko nie dzisiejsza


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz