Zobacz czy warto zagrać w Dark Void oraz jak sprawdzają się zachwalane przez Capcom elementy t.j. latanie!
Najnowsza produkcja studia Capcom, Dark Void miała zaskoczyć niesamowitymi akrobacjami i walką zrealizowaną w powietrzu jak i na ziemi. Udało się w połowie. To co miało być świetne jest mierne. A szkoda to mogła być całkiem przyzwoita produkcja TPP.
Wstęp to oczywiście intro pokazujące nas i zdobycie plecaka odrzutowego. Skoro już mamy czym latać czas przejść do eksterminacji „Obserwatorów”. Przebrnąłem przez słabo zrealizowany tutorial pokazujący podstawowe przyciski (w sumie 8), które odpowiadały za lot, uniki, lądowanie i startowanie. Taka ilość w zupełności wystarcza do sprawnego operowania lotu. Latanie to jeden z najważniejszych elementów rozgrywki i właśnie tego jest w grze najwięcej. W takim razie, sterowanie pułapem i kierunkiem lotu jest chyba najważniejsze, tylko szkoda że czułość myszy jest ustawiona na średnią a sterowanie przy takim ustawieniu jest niemożliwe. Z dziesięć razy wchodziłem w opcje i zmieniałem ustawienia nim dobrałem odpowiednie.
Gdy wszystkie techniczne sprawy miałem za sobą, czas przyszedł na misje. Rozwal wieżyczki, statki obcych i działko, niby prosta sprawa bo co to dla takiego kozaka z plecakiem odrzutowym jak ja. A jednak nie. Gra zaskoczyła mnie… trudnością namierzania. Im bliżej byłem celu, tym ciężej się namierzało. Nie wiem, jakim cudem twórcy nie dopracowali tego elementu. Fruwanie za kosmitami zajęło mi całe 10 minut! Ja w prawo, oni w lewo. Ja w lewo, oni w prawo. I nie świadczy to o świetnej sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie. Lecąc na nich na pewno będzie kraksa i… odbijesz się w drugą stronę. No tak już bywa i „bywać” musi aby nikomu nie było za łatwo.
Powietrzne akrobacje już za mną, i bardzo się cieszę. Kolejnym celem jest malutka baza/magazyn. Lądowanie to nic innego jak wciśnięcie jednego klawisza i czekanie aż nasz bohater postawi stopy na ziemi. Wtedy wyciągamy naszą giwerę i ładujemy w obcych kilogramami ołowiu. Wytrzymałość przeciwników to tu za duża nie jest.. Kilka serii w tors i „Obserwator” ściera olej. A szkoda. Bo mogliby być jak terminatorzy. Silni, wytrzymali i nie do zatrzymania. Ich bronie to działka plazmowe (te większe i maszynowe). Dość skuteczne, szczególnie na małe, szybko poruszające się stworki, które skaczę wokół i na Ciebie. Po zniszczeniu panelu sterowania uciekamy z budynku.
I tu właśnie kończy się demo. Cutscenka końcowa, w której wkracza jakiś wielki robot jednym strzałem rozwala statek transportowy rebeliantów nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Nawet nie wiem czy powinna robić wrażenie na kimkolwiek. Jeżeli pograć w Dark Void to jedynie na lądzie.
myslalem ze to cos lepszego to dark void a to taka slaba kupa
OdpowiedzUsuńW sumie dobrze powiedziane "słaba kupa". Nawet taka "kupa anorektyka" :D
OdpowiedzUsuńJa ocenię jak zagram.
OdpowiedzUsuń